13-ta wyprawa Safaga 2003

 
Tydzień temu wróciliśmy z 13-tej już wyprawy: tym razem to była Safaga...
Chciałem podzielić się z Wami kilkoma uwagami - bo myślę że wielu z nas nie
zdaje sobie sprawy jakie piękne mogą być nurkowania niecałe 60 km poniżej
Hurghady...


ale po kolei:

Miasto: wow!!!
    Dzieli sie na 3 części: kurort-czyli zespół kilku hoteli , w tym m.in.
Paradise (nasz) oraz Holiday Inn
parę kilometrów dalej: Safaga-port (zabudowania portowe , trochę kramów,
sklepików i domostwa oraz old city (starówka)
    Starówka  w Sharm, czy Hurghadzie to nawet nie namiastka!
spacerowaliśmy po niej jako chyba jedyni biali (kilku Niemców  hotelu w ogóle
się nie zapuszczało w ta dzielnice...)
Dzieci podbiegały do nas jak w Marsa Alam-ale nie po kasę -tylko żeby zawołać
"Hello Mister!"
Prawie nikogo w spodniach-wszystko w galabijach i turbanach! palą shishe,
grają w domino i nie wiem kto się komu przyglądał z większym
zainteresowaniem... wieczorem staliśmy koło pół godziny przy porcie czekając
na naszego zakręconego taksówkarza... w życiu nie zaznałem takiej egzotyki:
to co widziałem nie da się opisać w dwóch zdaniach...
Starówka ożywa po zachodzie słońca. chciałem zrobić trochę zdjęć-ale powiem
szczerze: trochę miałem obawy- robiłem je "z pasa"- no i większość niestety nie wyszła...
"Starówkę" polecam raczej koneserom obeznanym już trochę z kultura arabską i
odmiennym stanem porządku na ulicach :)  - w przeciwnym razie co poniektórzy
mogą dostać zawału.

ceny na mieście: taniocha! przejazdy busikiem za 0,50le
art. spożywcze typu picie - ceny normalne: woda1,5l  - 2le, cola1,5l   -4le

Hotel Paradise: no może nie pierwszej młodości-ale całkiem przyzwoity, czyste
pokoiki (żeby jeszcze klima ciszej chodziła i nie mieli korków z woda...)
jedzenie - rewelacyjne
choć trudno ustrzec się lekkiego kręciołka w żołądku :) - odmienna flora
daje o sobie znać...


Basen co prawda nie oświetlony w nocy -ale od czego nasze nurkowe latarki ;)
było kilka udanych party :) zakończonych podziwianiem gwiazd i nauka
gwiazdozbiorów(nasz przewodniczka Alla -dała namówić się na wspólne spędzanie czasu z grupą-strasznie się polubiliśmy)

Poszliśmy raz z kumplem do nocnego klubu dla miejscowych: muzyka live i
tańcząca laska której faceci hojnie wciskali za paseczki banknoty-ale była
jazda! zostaliśmy do 3ciej w nocy :)

Baza:
klasyka egipska-mała baza bez jakiegoś wielkiego zaplecza. ale za to
bardzo dobrze zorganizowana - no i z fajnymi cenami.
naprawdę sie starali - i było to widać. przewodnicy: Alla-ukrainka i
divemaster Sasha- szwajcar  przemili
właściciele: Patrik i Ahmed. Dwaj spokojni goście - zebrali u mnie dość
wysokie noty.
wszystko było (jak na egipskie warunki) nieźle dopięte:
busik zawsze punktualnie (mimo ze my trochę zawalaliśmy)
łódka: mieliśmy dwie:
- w pierwszym tygodniu niewielka łódka Dune z przezabawną załogą i  dobrym
jedzeniem.
- w drugim tygodniu mieliśmy większą łódkę - nie miała już tej klasy co
pierwsza-ale w czasie naszego pobytu podniósł się jej standard w związku z
naszymi życzeniami: maty na sun decku, nowa zielona wykładzina - (pociągnęli
nawet przewody z muzyka)



no a teraz o najważniejszym:

nurkowanie...
temperaturka: woda 29, powietrze w dzień 42 w nocy pod 30
zero tłoku - zwykle łódka stoi samotnie czasami pojawia się jakaś inna- dla
towarzystwa

pod woda przeżyłem szok - dużo lepsza widoczność niż na Synaju (tak mówił
światłomierz)
rafy: od wystających z wody podwodnych wzgórz i plateau po opadające do 450m
ścianki (Abu Kafan, Panorama)
korale w pięknym stanie-niezniszczone jak w okolicy kurortów
rafki lokalne: wystające wzgórza z piachu albo pobrzeża wysepek opadające
tarasowo w toń
dużo zróżnicowanych  korali (gorgonie, korale miękkie , anemony sporo korali
sałatowych (turbinaria)- tych żółtych i  montain coral (wielkie czapy)

każde nurkowanie było kolejna wielka niespodzianka-i to pozytywna
delfiny, rekiny, rekiny młoty, kilkanaście żółwi, napoleon wielkości krowy,
mureny różnych gatunków. hiszpańskie tancerki, orlenie, węgorze piaskowe
skorpeny bardzo dużo picasso i płaszczek, stada bannerfishy sporo innych
dziwnych stworzeń ktore musze odnaleźć w książkach bo wyglądały jak ożywione
kawałki raf z oczami ;) -nie było może natłoku ryb-jak w Sharm -stad jednego
gatunku. była za to niesamowita różnorodność. Najbardziej zszokowały mnie
pływające w toni osłonice (takie przeźroczyste stworzenia: wyglądały wypisz
wymaluj jak pojazdy UFO z filmu "Głębia" -cudo!
 ryby dużo mniej płochliwe niż przy kurortach!

wraki: Salem Express
prom leżący na prawej burcie (glebokosc12-32m)
mimo ze jest na dnie dopiero 12lat pokryła go już patyna
smutne miejsce- zginęło ok. 800osób-trzeba o tym pamiętać, kiedy się tam
nurkuje...
wrak robi duże wrażenie:
od rufy: ładne 2 śruby i ster, pokład w pozycji pionowej, sporo porozrzucanych bagaży, dwie szalupy,fragmenty poszycia pokładu i blach zaścielające dno
fotogeniczne emblematy na kominach i wystający w toń maszt z bocianim
gniazdem na dziobie: windy kotwiczne, wypływając ponad relingami nad położoną burtę:
uchylona przednia rampa (dziób) kotwica w kluzie
wyraźne zgniecenie podwodnej części dziobu (zderzenie z rafą)
śruba manewrowa i elementy ustateczniające
powybijane okna: w kajutach widać łóżka piętrowe i fotele z latającymi
materacami... brr
uchylona pokrywa przez która nastąpiło zalanie i zatopienie statku
można przepłynąć przez wnętrze mostka (pusto) oraz poprzez salon (niesamowite
wrażenie robią stojące w pionie stoły i bar...)

Chiński porcelanowiec z 18-tego wieku (Sharm El Naga),gl(28-39m)
stanowisko archeologiczne
płynie się ok. 10min szybkim zodiakiem-jak na egipskie warunki - perełka! a
sam przejazd to fajna zabawa.

Z samego wraku pozostało niewiele: kilka elementów drewnianych wystających z
piasku (można zobaczyć obrys wraku)
dno za to zaścielają amfory, wazy i pomniejsze elementy ceramiki
bardzo fajny klimacik.



Nocny nurek - najpiękniejszy w moim życiu... pomiędzy 7-ioma podwodnymi
wzgórzami: na początek 6 skrzydlic, które jak psy pływały nam przy nogach-aż
chwilami strach się było odwrócić żeby się nie nadziać, potem 2 hiszpańskie
tancerki, piękne krewetki, ośmiornica, ślimaki nagoskrzelne itd, itd -chciało
mi się ryczeć w maskę - bo po 3mym zdjęciu rozładowały mi się akumulatory w
lampie błyskowej a nigdy wcześniej nie spotkałem się z taką mnogością i
różnorodnością podwodnego życia nocnej postaci... Największe wrażenie zrobił
na mnie pomarańczowy krabik wielkości główki od szpilki:
płynął we wnętrzu kilkunastocentymetrowej osłonicy (prawie całkowicie
przeźroczysty ogórek z pustą rurą w środku. po wierzchu 6 albo 8 pasków z
falującymi rzęskami jak u pantofelka, całość zawieszona pomiędzy dwoma
przezroczystymi skrzydłami jak od Mirage, z tyłu dwie kilkunastocentymetrowe
nitki.... prawdziwy kosmos


byliśmy tez 2 razy w Hurghadzie- no, no -jestem mile zaskoczony.. strasznie
zmieniło się to miasto od czasów jak tam byłem 4lata temu... chyba
fajniejsze wieczorem niż Sharm - nawet na pewno fajniejsze :)

galeria zdjęć z wyjazdu 

Marek Rokowski

 

powrót do fotogalerii