RAFA KORALOWA
| Jeszcze tylko ostatnia kontrola sprzętu. Sprawdzamy ciśnienie w butlach, zawory, automaty. Stojąc na rozchwianym falami pokładzie łodzi dopinamy klamry jacketów i pasów balastowych. Przemieszczamy się w kierunku rufy. Gorąco! Z nieba leje się 40 stopniowy żar. Mimo że nie byliśmy jeszcze w wodzie jesteśmy mokrzy jak szczury - nasze neoprenowe skafandry działają jak osobiste sauny. Na szczęście twarze chłodzi silny dzisiaj wiatr. | ![]() |
Jak okiem sięgnąć - szmaragd morza upstrzony gdzieniegdzie złoto-oliwkowymi plamami raf, na których białymi grzywami łamią się fale. Surowe piękno i pustka. Wrażenie potęguje pustynny charakter wyspy, obok której zacumowaliśmy. Aż wierzyć się nie chce, że tuż pod nami tętni życiem największy na świecie „organizm” – rafa koralowa.
Stojąc na rufie zakładamy maski. Po kolei wskakujemy do wody. Nurkujący z nami przewodnik daje nam ostatnie znaki – w tym ten dla nas najważniejszy: kciuk skierowany w dół - sygnał do zanurzenia.
Powierzchnia wody jest magiczną barierą: świat zastany odbierany jest przy pomocy tych samych zmysłów, ale zupełnie inaczej: widzimy - ale wszystko widzimy większe i bliższe o jakieś 30%. Dziwne wrażenie - kiedy chcemy czegoś dotknąć np. liny, a okazuje się że nasze ręce są „za krótkie” lub kiedy widzimy „tuż” przed sobą paszczę półtorametrowej długości ryby!; słyszymy - ale są to kompletnie inne dźwięki od tych, do których przywykliśmy. Słyszymy odgłosy rafy, szum bąbli powietrza z aparatu oddechowego, dźwięk przepływającej motorówki. Co ciekawe, nie jesteśmy w stanie określić kierunku, skąd one do nas docierają. Dźwięk w wodzie rozchodzi się dwa razy szybciej, a to już „za prędko” jak dla naszych uszu, które lokalizują kierunek na bazie niewielkich różnic docierającego do nich sygnału. Kiedy czujemy - czujemy całym ciałem, ale nie odczuwamy tak czasami męczącej na powierzchni grawitacji - jesteśmy w stanie prawie że nieważkości. Pionowa postawa ciała nie obowiązuje. Poruszamy się - ale dochodzi nam jeszcze do kontrolowania jeden kierunek: góra-dół.
| Kiedy już otrząśniemy się z pierwszego szoku, zaczynamy w końcu postrzegać otaczającą nas rzeczywistość. Jak okiem sięgnąć przed nami trwa kipiąca ruchem fiesta kształtów, kolorów i „życia” milionów zamieszkujących rafę stworzeń. Podstawę rafy tworzą kolonie wielu gatunków polipów o najprzeróżniejszych formach. Są to stworzenia bardzo małe, czasem kilkumilimetrowej wielkości. Wytwarzane przez setki lat szkielety wapienne tych organizmów przybierają gigantyczne rozmiary: | ![]() |
![]() |
Wielka Rafa Koralowa u wybrzeży Australii ciągnąca się na przestrzeni 2000 km jest jedynym wytworem żywych organizmów, który można dojrzeć z orbity okołoziemskiej. Bloki rafy przybierają najprzeróżniejsze kształty: korale zasiedlają stromo opadające w otchłań ściany, tworząc piękne nawisy i groty dające schronienie wielu gatunkom zwierząt: ślimakom, jeżowcom, ośmiornicom czy chociażby drapieżnym murenom. |
Czasami rafa wyrasta z piaszczystego dna w postaci słupów lub plateau - podwodnych płaskowyży. Wśród licznych zakamarków koralowców mieszkają nieprzebrane stada narybku wszelkiej maści i koloru. Tu i ówdzie spotkać można rybę kamień czy skorpenę, doskonale zakamuflowane w tle otoczenia. Pośród kolonii wachlarzowo rozpiętych gorgonii znalazły miejsce dla siebie jedne z najstarszych organizmów na Ziemi - gąbki, przypominające instalacje rurowe.
| Bardziej w stronę otwartej wody przetaczają się ławice ryb - motyli, „pilnujące porządku” skrzydlice, olbrzymie napoleony, strzępiele, tuńczyki. Czasem na rafie pojawiają się goście: rekiny, żółwie, i węże morskie – jad tych ostatnich jest kilkukrotnie silniejszy od jadu cobry... Bajecznie kolorowe papugoryby skubią swoimi dziobami koral, przerabiając go na miękki , biały piasek zalegający u stóp rafy - ulubione legowiska płaszczek. | ![]() |
W piasku tym znajdują schronienie krewetki, żyjące w głębokiej symbiozie z rybami Salomona: krewetki kopią i utrzymują w czystości norki, zaś współlokatorzy - ryby dbają o pożywienie. Wśród porastających fragmenty rafy anemonów uwijają się przesympatyczne amfipriony: rybki odporne na toksyczne działanie parzydełek (wbrew pozorom koral nie jest istotą pozbawioną cech obronnych: większość z nich zaopatrzona jest w liczne wypustki jadowe skutecznie odstraszające potencjalnych konsumentów). Korzystają z tej cechy niektóre gatunki ślimaków, których układy immunologiczne przystosowały się do przejmowania toksyn z „posiłku” i uzupełniania tym samym swoich atutów obronnych. Największym naturalnym wrogiem raf koralowych jest rozgwiazda zwana Koroną Cierniową. Ten morski „jeż” pozostawia po sobie całkowicie martwe fragmenty rafy. Nie pogardza ani koralami szkieletowymi (ognistymi, madreporowymi), ani tymi, które szkieletu nie posiadają (m.in. korale czarne, czerwone). Drugim wielkim niebezpieczeństwem dla raf jest niestety człowiek. Wytwarzane przez niego zanieczyszczenia - ropa, ścieki oraz globalne ocieplenie klimatu - mogą już wkrótce doprowadzić do całkowitej zagłady tych niesamowitych tworów przyrody. Szacuje się, że jeśli utrzyma się tempo przyrostu temperatury w oceanach, do roku 2100 rafy na całej kuli ziemskiej mogą ulec zagładzie – biją na alarm ekolodzy.