Romanio i Napoleon
Historyjka mojego przyjaciela Romanio (baza Synai Collage, Sharm):
(Facet jest przesympatycznym
gościem a talent w opowiadaniu historyjek ma taki, że aż płakaliśmy ze śmiechu.)
Aby wszystko było jasne, co
zacznie się dziać, musze powiedzieć, że Romanio ma szramę na prawej dłoni.
Pływając jako Divemaster zabierał piłeczkę pinkpongową (że to niby
jajko), którymi wabił napoleony (takie powiedzmy karpie - tyle tylko że
prawie 2 metrowe), które podpływały w nadziei na smakowity kąsek. Razu
pewnego Romanio tradycyjnie schował za siebie rękę z kulką przed wlepiającą
w niego gały podwodną krową... Niestety nie zauważył, że z tyłu podpłynęła
druga równie wielka sztuka... Oj bolało...
A teraz opowieść właściwa:
Pięćdziesięcioletni Japończyk (oczywiście z kamerą) i jego Żona zjawili
się w bazie chcąc trochę ponurkować. Romanio zabrał ich więc na łódkę.
Japończyk bardzo prosił o zwrócenie uwagi na słabo nurkującą Małżonkę.
Hop! - pod wodę... Na początku wszystko było OK. Poza tym że Japonka
strasznie "żłopała" powietrze... Romanio pokazał jej żeby
się uspokoiła, na co ona złożyła po japońsku ręce, oddała mu ukłon i
dalej pompowała...
Po chwili za plecami Japonki pokazał się olbrzymi Napoleon... Kobieta dalej rąbała
powietrze z butli aż furczało, ale jeszcze zaczęła rzucać na boki głową i
coś tam bulgotać. Romanio po raz kolejny pokazał jej" please, uspokój
się, oddychaj powoli" , na co ona odpowiedziała pokłonem zakończonym
znowu dziwnymi ruchami głową i dźwiękami bulgotanymi przez automat.
Acha! Zobaczyła Napoleona i się wystraszyła - pomyślał Romanio. Szybko podpłynął
do kobiety i uderzył sterczącego z tyłu Napoleona w gębę żeby ten uciekł.
Tak też się stało...
Ponieważ w trakcie tego manewru Romanio znalazł się za naszą Japonką, odwrócił się do niej..
I wtedy zobaczył, że ma ona włosy spięte dwoma białymi gumkami w kształcie.. BIAŁYCH piłeczek!!!
:)))))))
Po wynurzeniu Japonka zdarła maskę i pyta: "Romanio! Co się działo z moją głową? Kto mnie szarpał?!"
Pękając ze śmiechu Romanio odpowiedział "Strong current!" (silny prad).
Oczywiście prawda wyszła na jaw dzięki filmującemu całe zajście mężowi.
pozdrawiam
Marek Rokowski